Bukowskie wsie: Osadné

Pomnik Niedźwiedzia w centrum i pomnik ku czci Armii Czerwonej nieco w głębi; krypta żołnierzy z czasów I wojny światowej i minimuzeum militarów; stare rusińskie chałupy i karczma jak za dawnych socjalistycznych lat. A do tego w miejscowej cerkwi znany z dokumentu Marka Škopa pop Peter Soroka i przechadzający się główną ulicą znany słowacki działacz ekologiczny i założyciel słynnego „Wilka” Juraj Lukáč. Choć Osadne to mała wieś, ma się czym pochwalić.

Powinni ją odwiedzić pasjonaci historii i  militariów, miłośnicy przyrody, poszukiwacze śladów rusińskiej przeszłości, zwolennicy spokoju i amatorzy dawnych klimatycznych karczm. Wystarczy jeden dzień, by ją zwiedzić, ale potrzeba co najmniej kilku dni, by choć trochę ją poznać.

Osadne (w czerwonym kółku) na mapie Gór Bukowskich.

Położenie:

Osadne (słow. Osadné) leży u podnóża północno-zachodniego krańcu Gór Bukowskich, 3 km na północ od wsi Histovice. Od północy i wschodu wieś graniczy ze wzgórzami Gór Bukowskich, od zachodu ze słowackim Beskidem Niskim (słow. Laborecká vrchovina), a od południa z wsią Hostovice.  Wieś leży w dolinie, otoczonej z obu stron niewysokimi wzniesieniami. Zabudowania ciągną się wzdłuż głównej drogi, która prowadzi aż do szlaku na Balnicę. We wsi mieszka trochę ponad sto osób. Głównie są to Rusini, ale też słowaccy Ukraińcy i Słowacy. Najwięcej osób mieszkało w 1910 r. – 723.

Historia wsi:

Prawdopodobnie wieś istniała już w XIII w. Pierwotnie nosiła nazwę Telepova, według legendy od imienia jej założyciela zbójnika Telepy. Źródła pisemne podają jednak, że wieś powstała dopiero w 1639 r. pod nazwą Telepocz.  Wskazują też, że została założona przez Wołochów. Przez lata należała do majątków węgierskich rodzin arystokratycznych, najpierw Drugetovców a następnie Szirmayovców.

Już w  XVI w. mieli tu przybyć z południa Rusini. Peter Soroka (sylwetka poniżej) w swojej monografii wsi tak tłumaczy przybycie Rusinów do Osadnego:  Weszło wówczas w życie prawo, które zakazywało posiadaczom ziemskim dzierżawić ziemię tym, którzy według swego obrządku nie chcieli płacić dziesięciny. W kościele prawosławnym nigdy nie istniała dziesięcina a jedynie dobrowolne datki przekazywane duchownym. Jeśli Rusini chcieli zachować obrządek, zmuszeni byli do przeprowadzki w góry, gdzie tworzyli nowe wsie lub rozbudowywali już istniejące. Wieś początkowo była zatem prawosławna.

Prawosławny kościół w Osadnem.

XVIII-wieczny historyk Zemplina Matej Bel pisał natomiast, że wieś „znajduje się na wzgórzu, pola położone są nisko w dolinie a w okolicy znajdują się skaliste szczyty”. Peter Soroka wnioskuje na podstawie tego opisu, że wieś pierwotnie znajdowała się na wzgórzu Polanki, na południowo-wschodnim brzegu obecnej wsi. Jest to bardzo możliwe, bo jak pokazuje historia wszystkich bukowskich miejscowości, pierwotnie leżały one na wzgórzach, dopiero z czasem, często nawet już po II wojnie światowej, mieszkańcy zaczęli schodzić z gór i osiedlać się w dolinach. W Osadnem natomiast ludność zaczęła się osiedlać niżej już w XVIII w. po pożarze, który strawił wszystkie, drewniane wtedy, zabudowania łącznie z miejscową świątynią.

W 1726 r., na mocy zawartej w 1646 r. tzw. Unii Użhorodzkiej, mieszkańcy Osadnego zostali zmuszeni do przejścia na wiarę greko-katolicką. Istniała już wtedy nowa drewniana cerkiew pod wezwaniem Michała Archanioła. Świątynia ta stała prawdopodobnie na wzgórzu Lipinské, na zachodnim brzegu dzisiejszej wsi. Już w 1776 r. na wschodnim brzegu wsi rozpoczęła się budowa murowanej cerkwi. Powstała m.in. dzięki datkom parafian i po 6 latach została ukończona. Była to już świątynia unicka a mieszkańcy wyznawali wiarę greko-katolicką jeszcze w latach 20. ub. wieku. Potem część z nich przeszła na prawosławie.

Peter Soroka pisze w swojej monografii, że prawosławie wróciło do Osadnego dzięki emigracji zarobkowej i z powodu ucisku kościoła unickiego. Ci, którzy pojechali w okresie międzywojennym za chlebem do Ameryki, spotykali się tam z działaczami rusińskimi, którzy przekonywali ich, że właściwą wiarą Rusinów jest prawosławie. Kiedy wracali do domu, namawiali swoje rodziny, by także wróciły do wiary przodków. W tym samym czasie miało dojść do zdarzenia, które ostatecznie przekonało mieszkańców Osadnego do prawosławia. Jak pisze Peter Soroka, miejscowy duchowny unicki żądał od swoich wiernych wysokich datków. Gdy odebrał ostatnią jałówkę biednej kobiecie za pogrzeb jej męża, mieszkańcy udali się do niego, by prosić go o miłosierdzie. Ten miał im odpowiedzieć, że też musi z czegoś żyć i jeśli chcą duchownego, który będzie im służył za darmo, niech sobie sprowadzą duchownego prawosławnego. Chłopi jego radę potraktowali dosłownie. W 1925 r. do Osadnego przybył pop ze wsi Ulickie Krywe (słow. Uličské Krivé) i wieś przeszła na prawosławie. Nabożeństwa były odprawiane w dotychczasowej świątyni. W tej sytuacji kościół greko-katolicki przysłał do Osadnego swojego przedstawiciela, który obiecał każdemu, kto wróci na wiarę greko-katolicką, ziemię. Z tej oferty skorzystało 14 rodzin. Prawosławni musieli zwrócić kościół greko-katolikom, w 1929 r. zaczęli więc budowę własnej murowanej cerkwi. Obie świątynie stoją do dziś, a we wieś jest dwuwyznaniowa.

Zanim jednak doszło do powrotu prawosławia do Osadnego, przez wieś, jak i całe Góry Bukowskie przetoczyła się I wojna światowa. Najcięższe boje miały miejsce wiosną 1915 r. na wzgórzach po zachodniej części wsi na górach Ščoby i Parilov oraz po przeciwnej stronie w okolicach Skorego. Krwawe walki pozostawiły po sobie porozrzucane po okolicznych lasach ciała martwych żołnierzy. Zostali oni pochowani na cmentarzach m.in. w Osadnem i Hostovicach oraz w prowizorycznych grobach w lasach.

Ciekawostką, którą szczyci się Osadne, jest pobyt w tym czasie we wsi znanego czeskiego reportera żydowskiego pochodzenia Egona Erwina Kischa. Nocował on tu z 12/13 lutego 1915 r. w chałupie u jednego z chłopów. W swoim dzienniku zapisał: (…) mąż śpi na piecu, nad nim kołyszę się hamak – kołyska przywiązana do stropu, gdy dziecko zaczyna płakać, kobieta buja ją nogą. (…) Pobudka o piątej rano. Idziemy walczyć. Pułk szedł “gęsiego”, każdy przemierzał niedostępne wzniesienia zalesionego pogórza.

Kiedy mieszkańcy w 1929 r. zaczęli budować nową świątynię prawosławną, powstał plan złożenia żołnierzy we wspólnej krypcie pod świątynią. W 1930 r. szczątki poległych z cmentarza wojskowego w Osadnem i mogił w okolicznych lasach zostały ekshumowane i złożone we wspólnej krypcie. Spoczęli tu żołnierze obu wrogich sobie armii.

Krypta Żołnierzy z I wojny światowej.

W okresie międzywojennym we wsi działał tartak, w którym zatrudnienie znalazło sto osób. Część mieszkańców wyemigrowała za chlebem do Stanów Zjednoczonych, niektórzy z nich jeszcze przed wojną wrócili. Wiadomo, że w tym czasie wieś zamieszkiwali także Żydzi. W Osadnem znajdował się cmentarz żydowski, współcześnie jednak nikt go dotąd nie zlokalizował.

Peter Soroka przypuszcza, że część tutejszych Żydów uniknęła w czasie II wojny światowej wywózki do obozów koncentracyjnych  dzięki ówczesnemu prawosławnemu duchownemu Konstantinowi Machlajčukowi. Miał on ochrzcić 30. Żydów, jako datę chrztu wpisać lata przedwojenne i w ten sposób ocalić ich życie. Podobno miejscowi mówili, że duchowny brał za każdy chrzest złoto, które zakopywał na okolicznym wzgórzu. W 1944 r. uciekł przed Armią Czerwoną do Pragi, ale po wojnie przyjechał do Osadnego, wykopał złoto i wyjechał już na zawsze. Na ile te opowieści są prawdziwe, nie wiadomo.

Praktycznie nic nie pisze się na temat tego, co działo się w Osadnem w czasie II wojny światowej. Wiadomo, że kiedy w 1938 r. Węgry zajęły część wschodniej Słowacji, wieś znalazła się najpierw w obrębie Czechosłowacji, potem Republiki Słowackiej. Należy przypuszczać, że tak jak w pobliskiej Sninie, tak i tu pojawili się żołnierze niemieccy, a z czasem także słowackie oddziały partyzanckie, walczące przeciwko hitlerowskiemu „sojusznikowi” oraz komunistyczni agitatorzy. Niewykluczone, że pod koniec wojny i tu pojawili się banderowcy, którzy często wyprawiali się na słowacką stronę z Wetliny i Cisnej. Zachowało się także zdjęcie wsi z II wojny światowej przedstawiające zgromadzony wokół rozbitego samolotu tłum gapiów, prawdopodobnie więc nad Osadnem rozbił się samolot. Wieś, tak jak pozostałe, została wyzwolona przez Armię Czerwoną a do dziś przy głównym placu stoi pomnik żołnierza Armii Sowieckiej a obok drugi, z czerwoną gwiazdą.

Po wojnie we wsi pojawili się agitatorzy, którzy namawiali mieszkańców do wyjazdu do Związku Radzieckiego. Akcja ta objęła praktycznie wszystkie rusińskie wsie na Słowacji. Komuniści zapewniali mieszkańców, że czeka na nich żyzna ziemia i piękne domy. Część Rusinów zdecydowała się na wyjazd, wśród nich było 21 rodzin z Osadnego. Przeprowadzka odbyła się w 1947 r. Wszyscy trafili na Ukrainę, ale kiedy zobaczyli jeszcze większą nędzę, chcieli jak najszybciej wracać do domu. Udało się to tylko nielicznym i dopiero w latach 60. Przeprowadzka Rusinów była sposobem na pozbycie się ich z ówczesnej Czechosłowacji.

Miałam okazję spotkać córkę gospodarzy z Osadnego, którzy dobrowolnie wyjechali wtedy do Związku Radzieckiego. Stałyśmy razem pewnego ranka na przystanku w Osadnem i czekałyśmy na autobus. Opowiedziała mi swoją historię.  Jej ojciec, skuszony perspektywą otrzymania dobrej ziemi i bogatego gospodarstwa wyjechał z żoną na Ukrainę. Kiedy zobaczył do czego przyjechał, natychmiast chciał wracać, ale nie było to już możliwe. Moja rozmówczyni urodziła się już na Ukrainie i do dziś uważa się za Ukrainkę, mimo że jej oboje rodzice byli Rusinami. Brat jej ojca nie mógł się pogodzić z ich wyjazdem i przez wiele lat zabiegał o to, by rodzina mogła wrócić do Osadnego. Zgoda na powrót przyszła dopiero w 1968 r. Córka gospodarzy miała wtedy 18 lat, zdaną maturę, a w planach studia na uniwersytecie. Niestety, przyjechała do obcego dla niej kraju, którego języka nie znała. Nie mogła więc podjąć studiów.  Do dziś trudno się jej pogodzić z tym, że polityczna zawierucha zniszczyła jej plany i szanse na spełnienie marzeń. Rozmawiałyśmy w sierpniu 2018 r., kiedy Słowacy głośno obchodzili 50.rocznicę inwazji wojsk Układu Warszawskiego na ówczesną Czechosłowację. Wróciliśmy od jednego zaborcy, a zaraz potem najechał na nas następny – podsumowała smutno swoją opowieść moja rozmówczyni.

Jedna ze starych chałup.

W 1948 r. dotychczasowa nazwa wsi Telepocz została zmieniona na dzisiejszą nazwę Osadne. Prawdopodobnie chodziło o to, by pozbyć się nazwy węgierskiej. W 1961r.powstał tu ośrodek dla niepełnosprawnych intelektualnie, który funkcjonuje do dziś; znajduje się na końcu wsi. W 2003 r., dzięki staraniom miejscowego popa Petera Soroki, została uroczyście oddana do zwiedzania Krypta Żołnierzy z I wojny Światowej, która jest obecnie jedynym takim miejscem na Słowacji. W 2009 r. w Bratysławie odbyła się  uroczysta premiera filmu dokumentalnego „Osadné” w reż. Marka Škopa. Pełen humoru obraz był pokazywany na festiwalach filmowych praktycznie na każdym kontynencie, dzięki czemu rozsławił małą rusińską wioskę na cały świat. Film był kręcony w latach 2006 – 2008 i opowiada o wizycie w Brukseli trzech Rusinów – znanego satyryka i działacza rusińskiego z Preszowa Fedora Vico, sołtysa Osadnego Ladislava Mikuláško i popa Petera Soroki, którzy, każdy na swój sposób, próbują przyciągnąć europejskie pieniądze do wsi i w ten sposób zatrzymać uciekających przed bezrobociem młodych. (O filmie na blogu wkrótce).

Co zobaczyć:

Krypta Żołnierzy z I wojny światowej (strona w jęz. polskim). To wyjątkowe miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć. Znajduje się pod kościołem prawosławnym, przy głównej drodze, kawałek przed przystankiem autobusowym w centrum. Warto zarezerwować sobie trochę czasu i wysłuchać historii krypty z nagranego w jęz.polskim komentarza. Wstęp jest „co łaska”.  Przed Kryptą znajduje się sklepik, w którym możemy kupić pamiątki, pocztówki, książki oraz słynny film dokumentalny „Osadne”. Można także kupić kawę w automacie. Sklepik jest samoobsługowy, ceny są oznaczone na oferowanych produktach. Nikt nie pilnuje, ile płacimy i co bierzemy. Lokalna cerkiew, która jest właścicielem sklepiku, wierzy w uczciwość klientów.

Minimuzeum militariów. Znajduje się w Karczmie u Borisa w centrum wsi. W minimuzeum zobaczymy pozostałości starej broni, wyposażenia żołnierzy, wojskowe hełmy. Wszystkie te eksponaty pochodzą z okolicznych lasów. Przynieśli je do właściciela karczmy lokalni zbieracze militariów oraz mieszkańcy, którzy znaleźli je podczas spacerów w lesie. Do dziś zresztą mieszkańcy całych Gór Bukowskich znajdują „pamiątki” z obu wojen światowych. Co ważne, eksponaty możemy dotknąć, wziąć do ręki, sfotografować. Zwiedzanie jest bezpłatne.

Minimuzeum Militariów.

Pomnik Niedźwiedzia w centrum wsi. Każdy, kto obejrzał film „Osadne”, doskonale zna historię tego pomnika.Nie będę opisywać tu na razie tej historii, by nie psuć przyjemności tym, którzy być może ten oryginalny i bardzo dowcipny film zobaczą. Zdradzę tylko, że niedźwiedź jest symbolem Rusinów, znajduje się na ich fladze i herbie.

Pomnik ku czci Armii Czerwonej i Pomnik Sowieckiego Żołnierza. Stoją na placyku obok sklepu i karczmy (po ich prawej stronie), oddzielone od pomnika Niedźwiedzia przepływającym przez wieś potokiem.

Pomnik Żołnierza Sowieckiego.

Mogiły żołnierzy rosyjskich i austro-węgierskich z I wojny światowej -znajdują się na miejscowym cmentarzu. Zostały odnowione dzięki pomocy finansowej Ambasady Rosyjskiej i wyróżniają się na tle innych wystawnością.

Źródło wody mineralnej. Znajduje się zaraz za wsią, na szlaku na Balnicę. Miejsce jest obudowane i zadaszone, wodę możemy czerpać za darmo.

Stare rusińskie chałupy. Dwie z nich są zachowane w bardzo dobrym stanie. Stoją po prawej stronie drogi, gdy z centrum idziemy w kierunku Balnicy. Mają swoich właścicieli, ale są niezamieszkałe podobno z powodu nieporozumień rodzinnych. Obok tych chałup znajduje się budynek gospodarczy.

Stara opuszczona chałupa.

We wsi, po lewej stronie głównej drogi, znajdują się także stare chałupy drewniane z częściową zabudową glinianą. Do jednej z tych chałup można wejść. Znajdziemy ją przy głównej drodze, idąc z centrum w stronę Balnicy, przy końcu wsi. Chałupa stoi bokiem do drogi, przed drzwiami niekoszony trawnik. Chałupa jest opuszczona, więc w środku znajdziemy tylko zrujnowane wnętrze i pozostałości dawnych sprzętów. Warto jednak wstąpić, by zobaczyć typowy układ rusińskiej chyży (czyli domu). Z podwórka wchodzi się wprost do pomieszczenia kuchennego, które nie posiada okna. Po prawej znajduje się większa izba, po lewej mniejsza. Dom składa się także z pomieszczenia gospodarczego, zwykle zbudowanego z desek i usytuowanego po lewej stronie budynku – tu gospodarze trzymali m.in. krowy. Niektóre chałupy mają także poddasze, na którym gospodarze prawdopodobnie przechowywali siano i słomę. Dachy zwykle były słomiane, dziś już trudne takie spotkać. Stare chałupy, których w Osadnem jest więcej, znajdziemy je wypatrując niebieskiego koloru. Dawniej bowiem domy były malowane na niebiesko. Kolor niebieski miał podobno odstraszać komary i złe duchy.

Podobna chałupa, ale o wiele większa, stoi także po lewej stronie, na początku wsi jeszcze przed pierwszym mostem. Dziś jest jednak zdewastowana i właścicielom służy za pomieszczenie, w którym trzymają kury i bydło. Budynek można obejrzeć z zewnątrz, wcześniej jednak warto poprosić właścicieli o zgodę. (O typowych dla Gór Bukowskich chałupach więcej wkrótce na blogu).

Znani mieszkańcy Osadnego: 

Peter Soroka. Pop miejscowej prawosławnej cerkwi od 2002 r. Znany przede wszystkim z pokazywanego w wielu krajach filmu dokumentalnego „Osadne” (2009, reż.Marko Škop), jeden z trzech głównych bohaterów tego filmu. Inicjator udostępnienia i wielki popularyzator Krypty Żołnierzy z I wojny światowej, która leży w podziemiach lokalnej cerkwi. Peter Soroka znalazł sprzymierzeńców swojej inicjatywy i instytucje, które pomogły sfinansować remont krypty. Jest autorem kilku publikacji o Osadnem. Przez kilka lat mieszkał w Osadnem, obecnie mieszka w pobliskiej Sninie, ale wciąż pełni posługę duszpasterską we wsi.

Juraj Lukáč. Jeden z najważniejszych działaczy ekologicznych na Słowacji. Pochodzi z Preszowa, obecnie mieszka w Osadnem. Naczelnik organizacji społecznej Lesoochranárske zoskupenie VLK, która zajmuje się ochroną słowackich lasów. VLK od 1993 r. prowadzi prywatny rezerwat przyrody w Górach Czerchowskich (słow. Čergov). Aby pozyskać pieniądze na wykupienie lasu, zorganizował zbiórkę pt.”Kup sobie drzewo”; ta akcja trwa do dziś. Stowarzyszenie monitoruje także lasy pod kątem nielegalnej wycinki, zgłasza niezgodne z prawem wykorzystanie lasów i prowadzi działania na rzecz zmiany niekorzystnego dla przyrody prawa. Juraja Lukáča w Osadnem najczęściej spotkamy na głównej ulicy wsi, gdy przechadza się ze swoim psem Fľačikiem (Plamka). Trudno nie zauważyć tej pary: dojrzały i energiczny mężczyzna z rozwichrzoną siwą czupryną, wąsami i kozią bródką, w okularach w grubych oprawkach, uśmiechnięty od ucha do ucha, i kroczący obok niego niespiesznym i mało dostojnym krokiem korpulentny czworonóg.

Boris Ocetník. Znany po prostu jako Boris. Nie poznać go to znaczy nie być w Osadnem. Nie da się go nie spotkać. To miejscowy karczmarz, właściciel sklepu i domu noclegowego dla turystów. Założyciel Minimuzeum Militariów. Znawca wielu lokalnych historii i opowieści, które być może kiedyś spisze (oby!).  Człowiek bardzo kontaktowy, otwarty na turystów. Bardzo sympatyczny. Dziennikarze krajowych mediów, odwiedzający wieś, często pytają go o zdanie i zamieszczają jego wypowiedzi w swoich artykułach. Boris to także jeden z bohaterów książki Adama Robińskiego „Kiczery. Podróż przez Bieszczady”.  Autor tak m.in. napisał o spotkaniu z nim: Właściciel karczmy rozumiał polski lepiej, niż dawał to po sobie poznać. (…) Boris był monopolistą. Prowadził jedyny we wsi sklep, drzwi w drzwi z jedynym barem. Tylko on wynajmował turystom łóżka, a jego karczma pełniła funkcję wiejskiej świetlicy. Już pierwszy rzut oka na wnętrze dawał do zrozumienia, że ze wszystkimi chce żyć dobrze. Z kominka spolegliwie spoglądał cesarz Franz Joseph (…). Na ścianie wisiała flaga Unii Europejskiej. Znad baru uśmiechali się Václav Havel i ostatni prezydent Czechosłowacji Gustáv Husák. 

Karczma u Borisa.

Szlaki turystyczne:

We wsi Osadne ma początek żółty szlak na Balnicę, który jest także częścią Międzynarodowej Ścieżki Edukacyjnej Udava – Solinka. Dalej możemy przejść polsko-słowacką granią aż do Przełęczy nad Roztokami (opis szlaku wkrótce). Z pobliskich Histovic wejdziemy na Skory.

Z Osadnego możemy także wejść na szczyty leżące po zachodniej części wsi, w tym na Ščoby, na którym wiosną 1915 r. miały miejsce walki wojsk rosyjskich i austro-węgierskich. Szczyty te leżą już jednak poza terenem Gór Bukowskich. (O tym, co się wtedy działo na Ščobym i okolicznych szczytach napiszę w jednym z artykułów prezentujących wspomnienia żołnierzy z czasów I wojny światowej). Przy okazji warto także wybrać się na Hostowickie Łąki (słow. Hostovické Lúky), czyli do rezerwatu przyrody kosaćca syberyjskiego. Dojdziemy tam leśnymi i polnymi drogami z Osadnego. Najlepiej wybrać się w maju, kiedy kwiaty kwitną i tworzą piękne fioletowe dywany.

Mogiły żołnierzy z I wojny światowej.

Dojazd i droga piesza:

Samochodem do wsi Osadne dojedziemy tylko przez Hostovice. Dojazd do Hostovic ze Sniny drogą przez Pčoliné (18 km). Dojazd z Polski przez przejście Radoszyce – Palota, potem do Medzilaborec a następnie główną drogą w kierunku południowo – wschodnim do Hostovic (z Medzilaborec 28 km). W Hostovicach kierujemy się drogą w kierunku północnym i po kilku minutach jesteśmy w Osadnem.

Autobusem dojedziemy tylko ze Sniny.

Pieszo dotrzemy przez naszą Balnicę żółtym szlakiem.

Zakwaterowanie:

Noclegi oferuje Borovka. Możemy skorzystać z noclegu w jednym z dwóch pokoi lub z pola namiotowego. W każdym z pokoi jest po kilka miejsc. Gospodarze przyjmują na nocleg także pojedyncze osoby, a opłata w tym przypadku jest taka sama jak przy rezerwacji większej ilości miejsc. Warto skontaktować się z właścicielami mailowo, bo czasem oba pokoje są zajęte. Do dyspozycji gości jest łazienka z ubikacją i kuchnia z małą jadalnią. W kuchni jest możliwość ugotowania posiłku. Kuchnia jest wyposażona w naczynia, talerze, kubki i sztućce. Jest też lodówka. Noclegi w pokojach oferowane są przez cały rok. W zimie może się zdarzyć, że sami będziemy musieli napalić w piecu, ale to przecież dodatkowa atrakcja.

Pole namiotowe znajduje się na łące za domem. Zmieści się na nim nawet kilka namiotów. Jest to turystyczne pole namiotowe, przeznaczone głównie dla osób wędrujących z plecakiem i nie należy oczekiwać wielkich wygód. Do dyspozycji turystów jest podwórkowa latryna oraz kran z bieżącą wodą. Gotowanie wody na herbatę i posiłków we własnym zakresie na własnej kuchence turystycznej. Można skorzystać z prysznica za dodatkową opłatą 2 euro od osoby. Płatność za pole namiotowe od osoby.

Istnieje także możliwość przenocowania pod drewnianą, osłoniętą z trzech stron wiatą, na pryczy. W tym wypadku potrzebujemy tylko śpiwór. Niestety, z takiego noclegu może skorzystać tylko jedna osoba. Pod wiatą zmieszczą się dodatkowe dwie osoby, ale one muszą już spać na własnej karimacie. Cena takiego noclegu jak za pole namiotowe.

Gospodarze są niezwykle miłymi i sympatycznymi ludźmi. Chętnie doradzą, gdzie się wybrać i co warto zobaczyć. Przyznam, że nie wiem, czy mówią po polsku, ale bez problemu dogadują się z gospodarzem z naszej Balnicy, więc powinniśmy się z nimi w naszym języku porozumieć.

Wyżywienie i woda:

We wsi znajdują się sklep i karczma. Na obrzeżach wsi jest ogólnie dostępne źródło z darmową wodą pitną.

Sklep i karczma znajdują się w centrum wsi. Jadąc samochodem z Hostovic, zatrzymujemy się na placu, na który dojedziemy główną drogą i na moście skręcamy w prawo. Jadąc autobusem wysiadamy na drugim przystanku, przy pomniku Niedźwiedzia, cofamy się parę metrów i skręcamy na moście w lewo. Idąc z Balnicy kierujemy się cały czas główną drogą w dół i na moście skręcamy w lewo.

W sklepie kupimy pieczywo, warzywa, owoce, konserwy, wędliny, napoje, w tym alkoholowe. Jeśli we wsi spędzamy więcej niż dzień, możemy też zamówić zakupy u właściciela, który dowiezie je nam następnego dnia rano. Właściciel robi zakupy w dyskoncie w mieście, więc możemy poprosić go o przywiezienie bardziej wyszukanych produktów, jak na przykład tofu. Sklep teoretycznie otwarty jest do godz. 16, ale ponieważ właściciel prowadzi także miejscową karczmę, to po tej godzinie wystarczy, że wejdziemy do karczmy i poprosimy o możliwość zrobienia zakupów.

W karczmie kupimy głównie alkohol, ale też kawę, herbatę czy kofolę. O ile wiem, karczma nie oferuje dań ciepłych.

Właściciel sklepu i karczmy to jednocześnie właściciel Borovki. Ma na imię Boris (stąd Karczma u Borisa) i jak już pisałam, on i jego żona Monika to bardzo sympatyczni ludzie, lubiący turystów. Jeśli będziecie mieli jakiś problem, zajrzyjcie do karczmy i poroście o radę.

Źródła:

Peter Soroka „Osadné. História a sučastnosť” (2017)

Adam Robiński „Kiczery. Podróż przez Bieszczady” (2019 r.)

Ing. Radovan Vrábeľ „Veľká vojna a Ščoby nad Osadným” (retrospektiva.eu)

Jána Otriová „Osadniansky pravoslávny kňaz krstil Židov zo širokého okolia” (Korzár Horný Zemplín, 26.04.2016 r.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *