I wojna światowa w relacjach uczestników (1): Irén Kontratovics

Trudno, wędrując po Górach Bukowskich, nie natknąć się na cmentarze wojskowe z czasu I wojny światowej. Są w każdej wsi, wypełnione charakterystycznymi drewnianymi krzyżami – dwuramiennymi na grobach żołnierzy armii rosyjskiej i ze zwieńczeniem w kształcie trójkąta na grobach żołnierzy armii austro-węgierskiej. Przypominają o krwawych bojach, które tu się rozegrały. Walki na terenie Gór Bukowskich miały miejsce w latach 1914-1915. Do najcięższych bojów doszło na wiosnę 1915 r., kiedy armia rosyjska próbowała przełamać obronę przeciwnika i wedrzeć się na teren Austro-Węgier. Szacuje się, że w czasie całej kampanii zginęło 45 tys. żołnierzy obu armii, a dalszych 250 tys. zostało rannych lub wziętych do niewoli. Wśród walczących byli Niemcy, Austriacy, Węgrzy, Czesi, Słowacy i Rosjanie.

Szczęśliwie niektórzy z nich prowadzili dzienniki, robili zapiski albo już po wojnie spisywali swoje wspomnienia. Dzięki temu możemy poznać ówczesną okrutną wojenną rzeczywistość, a napotkane cmentarze nie są już tylko zbiorem krzyży, lecz stają się symbolem dramatycznych wydarzeń.

Zapiski te możemy poznać dzięki inż. Radovanowi Vrabeľowi – miłośnikowi historii, poszukiwaczowi wojennych dzienników i autorowi ich opracowań oraz portalowi Retrospektiva.eu, który na swoich łamach je publikuje. Dzięki życzliwości redakcji portalu, z dziennikami i wspomnieniami żołnierzy walczących w latach 1914-1915 na terenie Gór Bukowskich, będą mogli zapoznać się teraz także polscy czytelnicy.

*

Irén Kontratovics Wspomnienia

Wiosną 1915 r., w wyniku kapitulacji twierdzy Przemyśl, armia Austro-Węgier wycofała się na południową stronę Karpat a kilka dni później front ustalił się na linii Výrava – Svetlice – Osadne – Hostovice – Zvala – Veľká Poľana – Topoľa – Zboj – Užok.  Do wojsk austro-węgierskich dołączyły jednostki z Bawarii, by zabezpieczyć lewe skrzydło frontu. Dokładnie w Niedzielę Wielkanocną, od wczesnego rana do późnego popołudnia, na kotwie 660 nad wsią Výrava, miała miejsce ciężka bitwa. W jej wyniku w końcu wysoka góra „Kobila” została zajęta. Bitwa nad Výravą została oficjalnie przez Niemców nazwana „Bitwą wielkanocną”. W późnych popołudniowych godzinach w obozach Bawarczyków zostały odprawiane nabożeństwa. Prawe skrzydło frontu oparło się o Użok a Rosjanie w ogromnej sile zaatakowali na górze Czeremcha.  Armia austro-węgierska wycofała się tak szybko, że nie było szans na ewakuację pobliskich wsi. Większość z nich została zniszczona, jak na przykład Smolník, Runina, Zvala, Veľká Poľana, Zboj i Nová Sedlica. Dla mnie najgorsze było obserwowanie jak w nocy wsie płoną. Byłem prawie kilometr w linii prostej od tych miejscowości i słyszałem huk wystrzałów i wybuchy granatów. Strzały karabinu maszynowego ciągle przerywały spokój nocy a z czerwonych obłoków dymu i świecących płomieni wydobywały się nieszczęsne jęki mieszkańców.

Najbardziej ucierpiała wieś Runina. Z 44 budynków ocalała tylko szkoła z cynowym dachem. Większość wsi stała się łatwą ofiarą ognia. Była Niedziela Wielkanocna i jeszcze rano proboszcz Gyula Firczák z Topoli święcił w Runinie pokarmy, a już w południe byli tu Rosjanie.  Zdołali przedrzeć się przez nieznane im trudne górskie drogi. Przez Karpaty przeszli w kierunku ze wsi Smerek a na nasze ziemie dostali się omijając Przełęcz nad Roztokami. Przybyli w wielkiej liczbie i zajęli wieś, bo leżała w dolinie otoczona górami i była bardzo dobrym miejscem na obóz. Rosjanie poustawiali rozkładane łóżka, zorganizowali szpital polowy i skład amunicji. To, że Runina stała się ich tymczasową siedzibą, doprowadziło wieś do zagłady. Nasza armia zdecydowała bowiem o jej zniszczeniu. Przełęczy w dolinie rzeki Uliczki pod masywem Małego Bukowca broniła wtedy 6. lokalna jednostka pod dowództwem majora Bourgoisa i 14. kawaleryjska jednostka pod dowództwem porucznika Wébera.

Dnia 5. kwietnia bateria 27. artyleryjskiego  pułku z Luczeńca zaczęła ostrzeliwać wieś ze wzgórza Małego Bukowca i ze wsi Ruský Potok. Na szczęście pociski leciały prosto i nie uszkodziły poważnie leżącej we wgłębieniu wsi. W nocy 6. kwietnia w pobliskiej Topoli pojawiły się działa Korpusu Bratysławskiego. Ciężkie armaty zostały ustawione koło kościoła, gajówki, mostu i szkoły. 7.kwietnia wcześnie rano cztery haubice rozpoczęły swoją straszną pracę. Był to dzień,w którym przypada grekokatolickie święto Błogosławionej Panny. Już po obrzuceniu pierwszymi granatami wieś zaczęła płonąć.  Wystraszeni i zaskoczeni chłopi i żołnierze rosyjscy zaczęli uciekać przed obstrzałem do wiejskich chałup. Jeden z pierwszych granatów trafił w dom Ivana Oriniča i zabił jego żonę i pięcioro dzieci, schowanych za piecem. Mąż i ojciec rodziny wrócił do domu z rosyjskiego obozu jenieckiego już po przewrocie w Rosji. Do tego  czasu nic nie wiedział o tym, co stało się z jego najbliższymi. Bombardowanie Runiny z czasem przybrało na sile. Ustępujący żołnierze rosyjscy mogli wycofywać się tylko jedyną drogą – w kierunku na Przełęcz nad Roztokami.

Ludność Runiny została de facto skazana na śmierć. Rosyjscy żołnierze i wiejscy cywile schronili się w małym drewnianym kościele i tam prosili o miłosierdzie. Żołnierze odcinali kawałki szaty liturgicznej, owijali nimi resztki chleba ofiarnego z porannych świątecznych uroczystości i przyjmowali jak sakrament eucharystii. Zaraz potem w kościół uderzyło pięć granatów. Wieżę i część dachu świątyni odrzuciło na bok. Stał się jednak cud, bo ludzie zgromadzeni w kościele przeżyli bombardowanie. Ocaleni cywile i żołnierze uciekli do kryjówek pod Wielkim Bukowcem. Tu byli choć choć trochę bezpieczni. Płonąca wieś opustoszała. Niektórzy jednak po chwili wrócili, by ocalić choć część swojego majątku. Wszyscy ci, którzy ruszyli z powrotem do wsi odnieśli rany albo zginęli od wybuchów granatów. Śmierć ponieśli: Hančák Vasiľ – 65 lat, Stanko Juraj – 65 lat, Todákova Anna – 110 lat, Sirzaková Mária – 6 lat, Macanová Olena – 35 lat, Černega Vasiľ – 14 lat, Bobenič Elek – 6 lat, Černega Štefan – 6 lat, Todak Juraj – 65 lat, żona Vasiľa Bobeniča w wieku 35 lat. Ci, którzy przeżyli, mieli dosłownie spalone ciała. Nie było szans na ich uratowanie, bo wszędzie dookoła wszystko płonęło a jedyna droga ucieczki była stale ostrzeliwana szrapnelami z Małego Bukowca.

Okrutny los spotkał także pozostałych mieszkańców wsi. Po tym jak ucichły wystrzały, Rosjanie zaczęli rozkradać resztki chłopskiego dobytku. 45-letnia żona Ivana Černegi została przebita bagnetem a żona Petra Todáka dostała kulą w klatkę piersiową tylko dlatego, że broniły swojego skromnego majątku. Szaleństwo rozpętało się po tym, jak dwaj chłopi przyłapali rosyjskich żołnierzy na rabunku i zabili ich siekierami. Wieczorem Runina była już tylko przeszłością. Żarzący się wciąż popiół i kamienne fundamenty pozostałe po drewnianych chatach, przypominały, że jeszcze rano tego dnia żyli tu spokojni, pobożni i nikomu nie robiący krzywdy ludzie…

Rosjanie zniszczeniem wsi aż tak bardzo się nie przejęli. Przenieśli się do lasu i co jakiś czas atakowali nas ze swoich kryjówek. Wkrótce wsparły ich armaty, które zdołały pokonać nasze działa rozstawione na stoku Małego Bukowca i na Kuczalacie. Po zajęciu przez nich Kuczalaty, na wieś Topoľa spadło pięć armatnich granatów. Na miejscu zginęli: Vasiľ Lovič – 75 lat, Juraj Regula – 33 lata, Peter Hačko – 33 lata. Tego dnia rosyjski szrapnel dosięgnął także 47-letniego Ivana Sokoloviča, który szedł do sąsiada po jajka. Boje o Kuczalatę i Mały Bukowiec toczyły się każdego dnia bardzo intensywnie. Wyczerpane jednostki naszej kawalerii przybyła zastąpić 18. armia węgierska ze Šoprone. Żołnierze rozstawili się w okopach na szerokości 600 strzelb i próbowali odpierać ataki Rosjan. Wkrótce przybyły nam na pomoc dwie ciężkie armaty kalibru 30,5 cm, które z drugiej strony, z doliny rzeki Cirocha, zaczęły ostrzeliwanie Kuczalaty. Mimo takiego zmasowanego ataku, Rosjanie wycofali się z Kuczalaty dopiero 2 tygodnie po przełomie w Gorlicach.

Nová Sedlica i Zboj także bardzo ucierpiały. Terenów wokół tych wsi broniły 25., 73. i 76 pułk armii austro-węgierskiej i 18. węgierski pułk piechoty. Wieczorem było widać jak wsie płoną. Nasi żołnierze podpalali w Zboju domy jeden po drugim, więc wieś płonęła stopniowo i pomału. W Novej Sedlicy odłamek szrapnela dosięgnął dom Juraja Buchláka i zabił znajdującą się w nim niczemu niewinną dziewczynę. Inny odłamek uszkodził drewniany kościół w Zboju. Plebanię dosięgły dwa rosyjskie i jeden nasz granat, ale przybudówka kościoła zaczęła się palić od wybuchu rosyjskiego granatu. Stojący obok kościoła dowódca piechoty Sándor Heid został śmiertelnie ranny odłamkiem szrapnela . Jego żołnierze chcieli go pochować na pobliskim cmentarzu, ale ponieważ strzały i wybuchy nie cichły, musieli go pochować we wsi Uličské Krivé.

W Zboju doszło do nieprawdopodobnego zdarzenia. Przez środek wsi przebiegały nasze okopy. Jednego dnia stacjonujący w niedalekiej Novej Sedlicy rosyjski dostojnik – generał brygady Mikołaj Mikołajewicz Mirbach, dowódca kozaków, wyszedł wieczorem skontrolować okopy swoich żołnierzy. W nocnej mgle zgubił się ze swoim adiutantem i dwoma kozakami. Gdy rano przejaśniło się, z zaskoczeniem zobaczył, że stoi dokładnie przed okopami nieprzyjaciela w Zboju. Gdy zorientował się w sytuacji, próbował uciekać. Jednak kapral 25.pieszego pułku, także zaskoczony sytuacją, zastrzelił rosyjskiego generała i wziął do niewoli jego adiutanta i dwóch kozaków. Ówczesny arcyksiążę Leopold Salvátor wydał zgodę na wojskowy pogrzeb dostojnika. Z Użhorodu została przywieziona dla generała Mirbacha pięknie zdobiona drewniana trumna. Rosyjski dostojnik z honorami został pochowany we wsi Uličské Krivé. Pogrzeb odprawił w miejscowym kościele biskup Sándor Fircák. Generał spoczął na przykościelnym cmentarzu.

Nawet to, że na polu walki ginęli rosyjscy generałowie i oficerowie, nie zniechęciło wrogiej nam armii do niszczenia naszej ziemi. Nad naszymi głowami wciąż przelatywały rosyjskie samoloty, które zrzucały bomby nawet na odległą stację kolejową w Stakczynie.

Smutne okrutne czasy, krwawe dni, oby pozostały tylko wspomnieniem.

Irén Kontratovics (Irinej Kondratowycz, 1881 – 1957)- ksiądz kościoła grekokatolickiego, historyk, pisarz,dziennikarz, Rusin. Znał język węgierski, słowacki i ukraiński. W latach 1905-1922 pełnił posługę duszpasterską we wsi Kolonica, na południowych krańcach Gór Bukowskich. W czasie I wojny światowej był kapelanem wojskowym, służbę odbywał m.in. na terenie Gór Bukowskich. Po wojnie zajął się m.in. pisaniem książek oraz artykułów o tematyce historycznej i religijnej. Po II wojnie światowej znalazł się na terenie Ukrainy, w diecezji mukaczewskiej, gdzie pełnił wysokie funkcje kościelne. Zmarł w Użhorodzie, mieście tuż przy granicy ze Słowacją. Cytowany artykuł opublikował w jednej z gazet.

*

Na podstawie: Radovan Vrabeľ Runina v plameňoch a ruinách (retrospektiva.eu 6.06.2020).  Artykuł zawiera archiwalne zdjęcia z miejsc walk 1915 r. w Górach Bukowskich.

Bardzo dziękuję panu mgr. Jánovi Bocanowi, redaktorowi naczelnemu portalu Retrospektiva.eu za bezpłatne udostępnienie artykułu oraz panu inż. Radovanowi Vrabeľowi za możliwość skorzystania z jego pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *