Co powinniśmy zabrać ze sobą w Góry Bukowskie?

Góry Bukowskie, choć po sąsiedzku, są trochę innymi górami niż nasze Bieszczady. Warto o tym pamiętać, przechodząc na słowacką stronę. W odróżnieniu od naszych Bieszczad są mniejsze, dziksze, o wiele rzadziej odwiedzane i oferują możliwość poruszania się nie tylko po wyznaczonych szlakach turystycznych. To pociąga za sobą konieczność zwrócenia uwagi na kilka spraw. Dzięki temu nie spotka nas nic nieprzyjemnego i wrócimy tylko z pozytywnymi i fajnymi wrażeniami.

Poniżej kilka rzeczy, które według mnie koniecznie powinniśmy zabrać ze sobą, wybierając się w słowackie Bieszczady. Przy okazji parę spraw, o których warto wiedzieć przed wycieczką czy większą wyprawą.

1. Mapa Gór Bukowskich

W tej chwili na rynku księgarskim są dostępne cztery mapy Gór Bukowskich (wszystkie na zdjęciu powyżej). Pierwsza z nich to „Bieszczady i Bukovské vrchy” wydawnictwa Europilot z 2010 r., której nie polecam. Po pierwsze, swoim zasięgiem obejmuje tylko północną część Gór Bukowskich, po drugie nie zawiera wielu ważnych informacji. Druga mapa to „Bukovské vrchy” czeskiego wydawnictwa Shocart z 2017 r., której też nie polecam, bo też nie ma naniesionych wielu ważnych miejsc, do tego sieć dróg oznaczona na mapie nie zawsze pokrywa się z rzeczywistością.

Trzecia mapa to „Bieszczadzkie pogranicze polsko-słowacko-ukraińskie” polskiego wydawnictwa Compass , którą polecam, a nawet zalecam. Świetna mapa! W części słowackiej obejmuje całe Góry Bukowskie, do tego ma zaznaczone, oprócz szlaków, ścieżki edukacyjne, zabytki, rezerwaty przyrody, źródła wody itp. Co najważniejsze, sieć dróg na mapie pokrywa się z rzeczywistością. Polecam tę mapę przede wszystkim dlatego, że z nią się nie zgubimy, nawet gdy trafimy w trudny orientacyjnie teren. Z tą mapą poradzimy sobie też tam, gdzie nie są wyznaczone szlaki turystyczne.

Czwarta mapa to nowe wydawnictwo słowackiego TatraPlanu „Poloniny, Vihorlat, Zemplínska Šírava” (I wydanie 2019 r.).  Te mapę kupimy w wielu miejscach w Górach Bukowskich (w ub. roku cena 4 euro). Zawiera wiele zbędnych informacji a pomija wiele ważnych. Z drugiej strony, znajdziemy na niej wszystkie ścieżki rowerowe. Również te, których nie zawiera mapa wydawnictwa Compass. Do tego trasy narciarskie czy karczmy. Brakuje jednak na niej zaznaczonych wielu zabytków. Warto ją kupić gdy nie mamy akurat mapy wydawnictwa Compass i gdy chcemy wybrać się do sąsiedniego Wyhorlatu, którego polska mapa już nie obejmuje.

Dlaczego powinniśmy koniecznie mieć ze sobą mapę? Żeby się nie zgubić i trafić w miejsce, do którego idziemy. Góry Bukowskie to nie Tatry. Tu nie ma wielu turystów i bardzo często się zdarza, że jeśli wędrujemy jakimś szlakiem całkowicie leżącym po słowackiej stronie, przez cały dzień nie spotkamy żadnego innego człowieka. Dlatego zdani jesteśmy głównie na samych siebie. Mapa jest też niezbędna, gdy pojawią się wątpliwości co do przebiegu szlaku. Mogą one wynikać z tego, że na przykład jakiś fragment nie jest oznaczony, bo gapiowaty drwal razem ze ściętym drzewem wyniósł oznaczenie szlaku. Albo jakieś drzewo się przewróciło szlakiem do dołu. Mapa pomoże nam też znaleźć różne ciekawe miejsca, jak np. umocnienia z czasów II wojny światowej, zabytkowe drewniane kościółki czy wieże widokowe.

2. Kompas

W Górach Bukowskich najwięcej interwencji pogotowia górskiego (Horská záchranná služba) dotyczy pobłądzeń. W grudniu 2019 r. głośna była sprawa zaginięcia dwóch nastoletnich braci z Polski. Chłopcy wybrali się szlakiem Kremenec – Nová Sedlica i nie dotarli do celu. W nocy znaleźli ich ratownicy bukowskiego oddziału HZS, wyziębniętych i wystraszonych. Okazało się, że zgubili szlak. Nie oni jedni. Czasem gubią się nawet miejscowi.

Skąd pobłądzenia? Lasy Gór Bukowskich są w wielu miejscach dzikie. To przyroda tu gospodaruje i to ona decyduje o wyglądzie otoczenia. Może się więc okazać, że jakiś szlak się gubi, bo przewróciło się drzewo, albo na ścieżkę wepchnęła się jakaś roślina. Z drugiej strony wpływa na tutejsze otoczenie człowiek. W wielu miejscach prowadzone są prace leśne, które też zmieniają wygląd lasów. Może się więc okazać, że zgodnie z jakimś opisem na rozdrożu miały być dwie ścieżki a są trzy i że ta prawa miała być naturalna a jest płaska i rozjeżdżona przez samochody. Kompas pomoże nam znaleźć kierunek, w którym powinniśmy zmierzać.

Szczególnie zalecam pilnowanie odpowiedniej strony i kierunku, gdy poruszamy się tuż przy granicy z Ukrainą. Czerwony szlak Kremenec – Ubľa miejscami biegnie bardzo blisko granicy i już niejeden turysta zagapił się i przeszedł na drugą stronę. A Ukraińcy tylko na to czekają i od razu z radością wręczają sowite mandaty. Latem 2019 r. głośna była sprawa pobłądzenia grupy czterech Czechów. Nawet nie zorientowali się, że przekroczyli granicę. Zostali sprowadzeni na dół na ukraińską stronę i musieli po nich przyjechać słowaccy pogranicznicy. Ukraińcy wlepili im mandat w przeliczeniu na nasze wysokości prawie 2200 zł. Gdyby się pilnowali, nie zeszliby za bardzo na wschód i ominęło by ich przykre zdarzenie.

Warto więc od czasu do czasu sprawdzić na kompasie, w jakim kierunku zmierzamy. Wystarczy zwykły kompas, który pokazuje kierunki świata. Ważne, żeby był to kompas analogowy. Ten w komórce, gdy na przykład padnie nam bateria, będzie bezużyteczny. Oczywiście, jeśli ktoś chce, może używać GPS. Problem w tym, że po pierwsze czasem w urządzeniach elektronicznych padają baterie, a po drugie gdy wejdziemy do gęstego lasu, nasze urządzenie może nie złapać sygnału. Dlatego powinniśmy mieć też kompas.

Kompas przyda nam się także, gdy będziemy się poruszali poza szlakiem i wejdziemy w gęsty las (tu lasy są bardzo gęste). Wtedy wystarczy, byśmy najpierw na mapie sobie określili, w którym kierunku, w razie pobłądzenia powinniśmy schodzić i dzięki temu na pewno wrócimy bez niczyjej pomocy do cywilizacji.

3. Ubezpieczenie

Na terenie Gór Bukowskich pomocy udziela Horská záchranná služba (HZS), państwowa jednostka, będąca odpowiednikiem naszego GOPR-u. Na Słowacji akcja ratowników górskich, mająca na celu pomoc potrzebującym w górach, jest płatna. Płatna jest więc także w Górach Bukowskich. Ratownicy najpierw udzielają pomocy (może to być poszukiwanie zaginionego, zwiezienie rannego, sprowadzenie czy zwiezienie wycieńczonego turysty na dół), a potem wystawiają fakturę. W zależności od rodzaju akcji i ilości biorącej w niej udział ratowników, taka pomoc może kosztować od 2 tysięcy do nawet 10 tysięcy euro. Dlatego przed każdym wyruszeniem w Góry Bukowskie (i inne góry Słowacji) wykupmy odpowiednie ubezpieczenie. Musi ono zawierać informację, że obejmuje akcję ratunkową w górach. Wtedy koszty akcji pokryje nasze ubezpieczenie. Takie ubezpieczenie kosztuje ok. 5 – 8 zł za dzień. Kupimy je w każdej agencji ubezpieczeniowej.

Co ważne, gdy pobłądzimy i zadzwonimy pod nr 112 lub połączymy się z HZS poprzez specjalną aplikację (link na dole) i jeśli pomoc ratowników będzie polegała tylko na udzieleniu nam odpowiednich wskazówek, dzięki którym sami znajdziemy drogę, nikt nie wystawi nam faktury i nic za taką pomoc nie zapłacimy. Udzielanie wskazówek i informacji jest w słowackich górach bezpłatne. Dlatego nie bójmy się w razie czego dzwonić po pomoc. Dzięki aplikacji HZS, ratownicy łatwo nas namierzą i odpowiednio pokierują, byśmy bezpiecznie zeszli na dół.

4. Gwizdek

Gwizdek zabieram ze sobą w góry zawsze, od kiedy przeczytałam książkę „Dzika droga” Cheryl Strayed. Autorce gwizdek uratował życie, gdy podczas jej górskiej wędrówki po amerykańskiej dziczy ruszyło na nią dzikie zwierzę. Wtedy Cheryl zamknęła oczy i z całej siły zagwizdała. Gdy otworzyła oczy, po zwierzęciu nie było śladu.

Gwizdek może się nam także przydać, gdy chcemy wezwać pomoc. Może gwizdek w gęstym i mało uczęszczanym lesie to kiepski sposób na wzywanie pomocy, ale na pewno usłyszy nas towarzysz wędrówki, który na przykład oddalił się niechcący w nieznanym kierunku. Niewykluczone też, że w pobliżu będzie jakiś leśnik czy pracownik leśny i nas usłyszy. Gwizdek jest jednym z podstawowych elementów wyposażenia uczestnika wyprawy/ wycieczki/ wędrówki organizowanej przez słowackie kluby turystyczne. Dla Słowaków noszenie w górach gwizdka, zawieszonego na szyi to normalka. Uważam, że to dobry zwyczaj.

5. Woda i jedzenie

Na terenie Gór Bukowskich nie funkcjonuje ani jedno schronisko turystyczne. Jedzenie kupimy tylko w miejscowych sklepach, które w zdecydowanej większości czynne są pięć, niektóre tylko cztery, dni w tygodniu i zwykle do godz. 15. Szlaki turystyczne mają swój początek we wsiach, ale dalej prowadzą już poza cywilizacją i na pewno po drodze nie kupimy nic do jedzenia. Jeśli nie spotkamy nikogo po drodze, co jest bardzo możliwe, nie będziemy mieli nawet kogo poprosić o kawałek chleba.  Dlatego warto zabrać ze sobą odpowiednią ilość prowiantu. Także wody, z tym że sprawdźmy wcześniej na mapie, gdzie są źródła wody, by uzupełnić zapas na szlaku.

Jeśli wędrujemy w weekend i nigdzie nie uda się nam nic kupić, nie bójmy się poprosić kogoś we wsi, by na sprzedał kawałek chleba i coś do chleba. Będę powtarzać do znudzenia, że tutejsi mieszkańcy to bardzo gościnni ludzie i chętnie pomagają innym.

6. Rozum

Przepraszam. Wiem, że to brzmi niegrzecznie. Chodzi mi jednak o to, że w Górach Bukowskich musimy być bardziej uważni i przez cały czas myśleć nad tym, co robimy. Jeżeli wchodzimy na jakiś szlak, sprawdźmy wcześniej na mapie jego przebieg, po jakim terenie będziemy szli, czy wzdłuż potoku czy przez las. Zwracajmy uwagę, którędy idziemy, by w razie czego móc wrócić do miejsca, gdzie na pewno był oznaczony szlak. Pilnujmy kierunków i drogi. Bądźmy czujni, możemy napatoczyć się na jakieś zwierzę. Gdy je spotkamy, poczekajmy aż spokojnie odejdzie, albo po cichu się wycofajmy.

Góry Bukowskie to nie Tatry, w których rządzi instynkt stadny. W Tatrach czy Bieszczadach nie musimy myśleć w tym sensie, że w razie czego o drogę zapytamy kogoś, kto idzie przed lub za nami. Bez problemu też natychmiast znajdziemy kogoś, kto pomoże nam przejść trudniejszy fragment, podzieli się wodą, albo zmotywuje do dalszej wędrówki.

W Górach Bukowskich innych turystów znajdziemy praktycznie tylko na polsko-słowackiej grani i w sezonie letnim na szlaku Kremenec – Nová Sedlica. Na innych szlakach będziemy sami i zdani na samych siebie, stąd konieczność większej uwagi i ostrożności.

Bezpieczeństwo w Górach Bukowskich

Z tego, co napisałam powyżej, może wynikać, że słowackie Bieszczady nie są górami bezpiecznymi. Nic bardziej mylnego. To najbardziej bezpieczne góry z tych wszystkich polskich i słowackich, które odwiedziłam. Granica słowacko-ukraińska, będąca jednocześnie granicą Unii Europejskiej, jest stale monitorowana, więc bezpieczna. Po górach chodzi tak mało turystów, że zwierzęta są bardzo płochliwe i nawet gdy spotkamy niedźwiedzia, ten ucieknie gdy tylko nas zobaczy. Tak samo sarny czy jelenie. Mieszkańcy są spokojni, uczynni i lubią turystów. Same góry nie są trudne, choć niektóre szlaki rzeczywiście są dość strome i wymagają dobrej kondycji. Po prostu są to góry mało znane, także przez samych Słowaków, stąd konieczna jest większa rozwaga.

Aplikacja Horská záchranná služba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *