Znani i uznani w Górach Bukowskich: Egon Erwin Kisch

Egon Erwin Kisch (1885-1948) to jeden z najbardziej znanych na świecie reporterów. Postać barwna i nietuzinkowa. Dziennikarz wyśmienicie posługujący się piórem. Zanim w okresie międzywojennym zdobył niekwestionowane do dziś uznanie, trafił na krótko w Góry Bukowskie. Z pobytu zachował przede wszystkim wspomnienie dróg z ogromną ilością zakrętów.

Najpierw małe przypomnienie, kim był Egon Erwin Kisch. Urodził się w Pradze i tu umarł. Był czeskim Żydem, piszącym po niemiecku. Miał komunistyczne poglądy. Był reporterem i literatem. Zaczynał od pisania krótkich informacji w rubrykach kryminalnych w praskiej prasie, z czasem wziął się za pisanie reportaży. W reportażach opisywał m.in. swoje podróże do Stanów Zjednoczonych, Chin czy Związku Radzieckiego, ale też mniej lub bardziej głośne praskie wydarzenia. Żywy styl, ciekawość i wnikliwość, ruchliwość i wszędobylstwo oraz brak pokory przyniosły mu, oprócz przydomku „szalejący reporter”, sławę i miano najlepszego reportera I połowy XX wieku. Jego reportaże do dziś są czytane z wypiekami na twarzy i stały się lekturą obowiązkową każdego adepta dziennikarstwa.

Egon Erwin Kisch trafił w Góry Bukowskie w czasie I wojny światowej. Jako poddany Austro-Wegier i żołnierz Korpusu Praskiego w stopniu kaprala, początkowo został wysłąny na front serbski, a następnie został przeniesiony w lutym 1915 r. na front rosyjski. Właśnie wtedy zaczął pisać dziennik, który ukazał się najpierw w 1922 r. pt. Als Soldat im Prager Korps (Jako żołnierz Korpusu Praskiego), a następnie w 1929 r.  pod zmienionym tytułem 1929 tytułem Schreib das auf, Kisch! (Zapisz to, Kisch! ). Pod tym drugim tytułem książka ta znana jest w Polsce. Zapiski obejmują czas od 31 lipca 1914 r. do 22 marca 1915 r.

Reporter przebywał na terenie Gór Bukowskich i przyległych im miejscowości od stycznia do marca 1915 r. W styczniu z Użhorodu (dzisiejsza Ukraina) ze swoim pułkiem przybył m.in.przez Kolonicę i Stakčín (Stakczyn) do Sniny. Następnie przemaszerował przez wieś Pčoliné do wsi Osadné. W swoim dzienniku 12 lutego 1915 r. napisał, że święcące słońce roztopiło śnieg, co sprawiło, że droga była bardzo ciężka, marsz trwał od ósmej rano do szóstej wieczorem, a trasa przebiegała m.in.między zamarzniętymi fragmentami rzeki Cirohy. W końcu zupełnie wyczerpani dotarli do wsi Osadné, gdzie jego pułk został zakwaterowany. On z kolegami dostał nocleg w domu, gdzie mieszkała rodzina, składająca się z męża, żony i szóstki dzieci. Rodzina spała na przypiecku, nad nimi zawieszona była jeszcze kołyska. Gdy z kołyski dobywał się głos, leżąca pod nią kobieta bujała ją nogą.

W kolejnym wpisie z 15 marca 1915 r. Kisch wspomina drogę do wsi  Veľká Poľana (Wielka Polana). Jego pułk znajdował się wtedy w Cisnej. O godzinie dziewiątej powiedzieli nam, że oddział jest przygotowany do transportu i że udamy się kilkoma rozklekotanymi wiejskimi wozami do szpitala polowego w Wielkiej Polanie, oddalonego o 24 kilometry. Jazda tymi wozami była straszna. Czy daleko jeszcze na miejsce? Zapytałem woźnicę, łysego Węgra. Odpowiedział mi: w prawo, w lewo, w prawo, w lewo… i powtórzył te słowa 36 razy. O pomyłce przy liczeniu nie mogło być mowy, dlatego że liczył przy pomocy palców. Po podniesieniu ostatniego palca powiedział: Wielka Polana. Najpierw pomyślałem, że się wygłupia, ale potem szybko zobaczyłem, że z góry na dół wiła się niekończąca się serpentyna, na końcu której znajdowała się wspomniana wieś. Dalej we wpisie wspomina, że podczas schodzenia w dół zobaczył rosyjskich jeńców, którzy musieli ciągnąć wozy w przeciwnym kierunku, pod górę i cieszył się, że nie dostał się do niewoli austro-węgierskiej, bo austro-węgierska niewola jest straszna. I dalej pisze, że w Wielkiej Polanie nie było już dla nich miejsca i musieli iść dalej, 14 kilometrów do Stakczyna i dopiero tam zszedł z wozu. Po całodziennej drodze na wozie czuł się jak ciężko ranny żołnierz. W Stakczynie miejsce na nocleg dostał w pociągu. 20 marca 1915 r. Kisch wyjechał pociągiem ze Stakczyna.

Pobyt „szalejącego reportera” w Górach Bukowskich uapamiętniają dwie tablice. Jedna z nich (w artykule pierwsze zdjęcie) znajduje się w Beskidzkim Panteonie (Beskydský panteón). Miejsce to znajdziemy tuż za przystankiem autobusowym przy wjeździe do wsi Jalová, przy głównej drodze Stakčín – Ulič – Nová Sedlica. Miejsce to upamiętnia znane osobistości, wywodzące się z Gór Bukowskich lub tych, którzy trafili tu mniej lub bardziej przypadkowo (o miejscu wkrótce więcej na blogu). Druga tablica (w artykule drugie zdjęcie) znajduje się na odcinku zielonego szlaku pieszego Runina – Ruské sedlo,na ścieżce edukacyjne Ruské – Ruské sedlo (opis ścieżki na blogu wkrótce). 

Gdyby ktoś chciał przejść śladami Egona Erwina Kischa z Cisnej do Stakczyna, wystarczy z Cisnej kierować się szlakiem pieszym do Przełęczy nad Roztokami. Następnie z tej przełęczy dalej zielonym szlakiem w kierunku wsi Ruské. Z tymże nie skracamy sobie trasy przez łąki tak jak prowadzi szlak, ale idziemy cały czas starą wijącą się drogą, która też doprowadzi nas do wsi Ruské. Z tej wsi dalej już cały czas starą asfaltową drogą do Wielkiej Polany, potem wzdłuż zbiornika Starina do Jalovej, po czy główną drogą jeszcze parę kilometrów do Stakczyna. Następnie nadal główną drogą, przez całą wieś, aż dochodzimy do stacji kolejowej w Stakczynie, skąd słynny reporter odjechał pociągiem.

Kisch niewątpliwie swoją drogę odbył po tzw. Ruskiej Drodze (Porta Rusica, wkrótce na blogu więcej), która kiedyś była drogą handlowa i prowadziła aż z Koszyc do naszego Lwowa. Do dziś na terenie Gór Bukowskich zachował się jej oryginalny fragment, właśnie na odcinku od Przełęczy nad Roztokami do wsi Ruské. Droga jest długa i choć początkowo prowadzi z góry, to potem wznosi się i opada. Do tego prowadzi asfaltem, który w przypadku słonecznej pogody niemiłosiernie się nagrzewa. Zatem wrażenia a la Kisch, choć w odmiennych od jego warunkach pogodowych, gwarantowane!

Źródła:

Mgr. Ján Bocán Obraz Sniny a okolia v literatúre a spomienkach (Medzi troma hranicami. Edícia Retrospektíva, 2018)

Egon Erwin Kisch – szersza biografia

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *