Stara kuźnia w Runinie

W Górach Bukowskich zachowało się jeszcze całkiem sporo śladów przeszłości. Część z nich popadła już w ruinę i wkrótce odejdzie w niepamięć, część ma się całkiem dobrze i ma szansę na przetrwanie np. jako minimuzeum. Do tych drugich należy kuźnia w Runinie, która mimo, że ma już prawie 90 lat, zachowała się w prawie nienaruszonym stanie. To jedyny taki warsztat na terenie całych Gór Bukowskich.

(Kuźnia w Runinie)

Runińska kuźnia znajduje się w centrum wsi, przy głównej ulicy, tuż za przystankiem autobusowym. Trudno zresztą jej nie zauważyć, swoim wyglądem znacząco wyróżnia się spośród okolicznych budynków.

Kuźnia została zbudowana na kamiennej podmurówce. Budynek jest drewniany, główna część zbudowana jest z drewnianych bali, bez użycia gwoździ. Pojawiające się z czasem szpary między belkami zostały uszczelnione gliną.  Podłoga jest gliniana. W ścianie od strony ulicy znajduje się okno. Dach pierwotnie był drewniany, obecnie częściowo przykryty jest papą, co ma go chronić przed przeciekaniem.

(Oryginalny miech kowalski)

Wewnątrz znajduje się oczywiście miech kowalski, a obok niego palenisko. Po środku stoi drewniany pień z kowadłem. Wokoło rozwieszone są liczne narzędzia.

Przy wejściu do kuźni znajduje się zadaszona wiata z drewnianą belką, do której przywiązywało się konie. Wiata zbudowana jest z desek.

(Miejsce, gdzie przywiązywano konie)

Właścicielem kuźni był miejscowy Rusin, František Bobenič. Na początku lat 30. ub. w. odbył służbę wojskową, w której nauczył się podkuwania koni. Następnie zdał egzamin i nabył uprawnienia do wykonywania zawodu podkuwacza. Kuźnia powstała prawdopodobnie w 1935 r. Pan František zarabiał w ten sposób na życie. Z jego usług korzystali mieszkańcy Runiny i okolicznych wsi.

(Oryginalne narzędzia pana Františka)

Po II wojnie światowej w ówczesnej Czechosłowacji nie wolno było prowadzić prywatnego warsztatu i własnej działalności, dlatego kuźnia w Runinie straciła na znaczeniu i nie przynosiła dochodów takich, jak przed wojną. Pan František nadal jednak zajmował się podkuwaniem koni, ale robił to już po pracy i dorywczo, kiedy ktoś poprosił go o pomoc.

Podkuwania koni nauczył się także syn pana Františka, choć zajmował się tym sporadycznie. Wnuk pana Františka, Vasiľ, podkuwania się już nie nauczył, ale zachował dokumenty swojego dziadka i stara się o udostępnienie kuźni dla turystów.

(Drewniany pień i narzędzia)

Istnieje bowiem plan, by kuźnię odnowić. M.in. byłby przywrócony dawny, drewniany dach, wnętrze zostałoby odświeżone i zaaranżowane na przedwojenny warsztat. Wszystko jednak, jak zawsze, rozbija się o pieniądze. Miejmy nadzieję, że one się znajdą.

(Zdjęcie pana Františka z 1930 r., gdy odbywał służbę wojskową. Pan Františka stoi trzeci od lewej.)

Warsztat w Runinie jest jednym z przykładów tego, w jaki sposób jeszcze po II wojnie światowej żyli mieszkańcy Gór Bukowskich. Byli oni bowiem w bardzo dużym stopniu samowystarczalni. Żywili się tym, co sami wyhodowali, ubierali się w to, co sami uszyli i posługiwali się sprzętami, które często sami wytworzyli. Nawet mieszkali w domach z samodzielnie zrobionych glinianych cegieł.

Jeszcze do lat 80. ub.w. jednym z podstawowych środków transportu, obok autobusu i własnych nóg, był tu wóz konny. Mimo, że w ówczesnej Czechosłowacji konie były towarem deficytowym. Co prawda można je było kupić od państwa, ale za bardzo wysoką cenę. Istniał jednak przepis, zgodnie z którym, jeśli obywatel przypadkowo znalazł konia, mógł go trzymać w swoim gospodarstwie. Dzięki temu przepisowi kwitł przemyt z koni z Polski. Mieszkańcy Gór Bukowskich kupowali (nielegalnie oczywiście) konie od mieszkańców Bieszczad, a potem „znajdowali” je i przyprowadzali do gospodarstw.

Dziś już praktycznie wozy zniknęły z krajobrazu bukowskich wsi. Konie, które czasem można spotkać, służą już przede wszystkim do jazdy rekreacyjnej. Zniknęły również warsztaty podkuwaczy. Dziś zastąpili ich specjaliści, którzy „warsztat”noszą ze sobą i przyjeżdżają do właścicieli koni samochodem.

Bardzo dziękuję panu Vasiľowi Bobeničowi za możliwość obejrzenia kuźni, udostępnienie dokumentów i przekazane informacje na temat warsztatu jego dziadka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *