Bukowskie wsie: Nová Sedlica

(Pomnika Dziadka Beskyda – patrona tutejszych Rusinów)

Nová Sedlica to najbardziej wysunięta na wschód słowacka miejscowość. Jest także najczęściej odwiedzaną wsią regionu, bo tu ma swój początek najpopularniejszy szlak pieszy Gór Bukowskich – na Kremenec. Miejscowość  może się pochwalić dobrą bazą turystyczną (w jednym z pensjonatów znajduje się nawet SPA) oraz otwartym niedawno (jedynym na Słowacji) Muzeum Dobranocek.

(Nová Sedlica /czerwona kropka/ na mapie Gór Bukowskich)

Położenie:

Nová Sedlica (pol. Nowa Siedlica*) leży w północno-wschodnim krańcu Gór Bukowskich. Od wschodu oddziela ją masyw Stinská, od północy grań Príkrego, od zachodu masyw Wielkiego Bukowca (słow. Veľký Bukovec), a od południa Ulicka Dolina (słow. Uličská dolina), której Nová Sedlica jest zwieńczeniem.  Zabudowania ciągną się wzdłuż głównej ulicy oraz kilku pobocznych dróg odchodzących w kierunku wschodnim. Główna ulica jest zarazem ostatnim odcinkiem drogi głównej, prowadzącej ze Sniny przez m.in. Stakčín i Ulič. Ze Sniny do Nowej Siedlicy jest 44 km.

Historia wsi:

Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1585 r. W starych źródłach wieś funkcjonowała najpierw pod nazwą Rozdiel, dopiero potem jako Nová Sedlica. Pochodzenie tej drugiej związane jest ze starą opowieścią o tym, jakoby mieszkańcy sąsiedniego Zboja wygnali ze swojej wsi część ludności. Ci założyli więc swoją wieś. Stąd nazwa Nová Sedlica, którą można przetłumaczyć jako nowe osiedle lub nowe siedlisko.

Wieś została założona na prawie wołoskim, prawdopodobnie już w 1. połowie 16. wieku i należała do rodu Drugethovców. Na początku 17. wieku miejscowość musiała z jakichś powodów opustoszeć, bo zachował się zapis z 1610 r. o tym, że we wsi nie znajdują się żadne domostwa. Już kilkanaście lat później pojawili się nowi mieszkańcy, a wieś zyskała ostatecznie nazwę Nová Sedlica od nowo osiedlonych obywateli.

Na początku 17. wieku we wsi było zaledwie kilkanaście domów, sto lat później już ponad osiemdziesiąt. We wsi znajdowały się młyn i tartak. Mieszkańcy zajmowali się pracą na roli i w lasach.

W czasie I wojny światowej przez wieś, jak i przez cały region przetoczyły się boje, w wyniku których spłonęło część domów i szkoła. W okresie międzywojennym wybudowano nową szkołę, przez wieś poprowadzono także jeden z odcinków leśnej kolejki wąskotorowej. Tory biegły tak jak dziś prowadzi główna ulica, a dalej pierwszym odcinkiem dzisiejszego żółtego szlaku turystycznego na Jarabą Skałę. Po II wojnie światowej kolejka została zlikwidowana a tory rozebrane.

W okresie międzywojennym Nová Sedlica stała się głośna za sprawą Miodowej Baby. Tak nazywa się do dziś Zofię Maťašovską, która na łące nad wsią hodowała pszczoły i produkowała miód. Jej wyroby cieszyły się ogromnym powodzeniem nawet w dalekich Czechach. Zofia była Polką i pochodziła z Przemyśla. Wyszła za mąż za Słowaka i z nim przyjechała do Gór Bukowskich. Na swojej łące mieszkała do jeszcze w 1946 r. Potem musiała przenieść się na dół do wsi, gdzie mieszkała do końca życia. (O Miodowej Babie wkrótce więcej na blogu).

Również II wojna światowa nie oszczędziła mieszkańców. Już w 1939 r. Nová Sedlica, wraz z kilkoma innymi wsiami została włączona do profaszystowskiego Państwa Węgierskiego. Walki, które się tu rozgrywały doprowadziły do kolejnych zniszczeń, m.in. na skutek ostrzału niemieckiego spłonęły wszystkie drewniane chaty przy ulicy nad centrum wsi.

Także po wojnie mieszkańcy nadal nie zaznali spokoju. W 1945 r. do wsi regularnie przychodzili banderowcy (patrz niżej). W tym samym roku wybuchła epidemia tyfusu, w wyniku której zmarło 19 osób. Z powodu biedy i trudnych warunków życia wielu mieszkańców musiało wyjechać za chlebem do pracy do Czech.

W 1947 r. pojawił się pierwszy autobus we wsi, kilkanaście lat później miejscowość została zelektryfikowana, a droga pokryta asfaltem.

W 1963 r. do Novej Sedlicy przyjechał jeden z najważniejszych dziś słowackich reporterów Ladislav Mňačko, który szukał materiału do swojego zbioru reportaży o wschodniej Słowacji. Jego o rok późniejszy tekst „Przeklęta dolina” zmienił życie mieszkańców nie tylko Novej Sedlicy, ale i całego regionu (więcej o reportażu TU).

Obecnie we wsi mieszka trochę ponad sto osób, większość z nich to emeryci. Część mieszkańców nadal wyjeżdża za pracą do Czech lub dalszych krajów. Jeszcze kilkanaście lat temu sporym problemem Novej Sedlicy był przemyt ludzi przez pobliską granicę. Niektórzy z miejscowych opowiadali mi, że w ich małej wiosce po ulicach błąkało się wielu nielegalnych emigrantów z krajów południowej Azji, nieznających języka i pytających o Bratysławę. Zostawiali ich przemytnicy, którzy po przeprowadzeniu emigrantów przez granicę, przyprowadzali do Novej Sedlicy, mówili, że to Bratysława i uciekali.

Dziś, kiedy granica z Ukrainą jest jednocześnie granicą Unii Europejskiej, teren ten jest raczej spokojny i można się tu czuć bezpiecznie.

Banderowcy w Novej Sedlicy

(Niezabliźniona rana – groby zamordowanych w 1945 r. miejscowych komunistów)

Banderowcy zaczęli pojawiać się we wsiach Gór Bukowskich w sierpniu 1945 r. Według relacji ówczesnych mieszkańców Novej Sedlicy, spisanych przez Jozefa Hrubovčáka*** , na początku tylko przechodzili przez wsie, jakby badając sytuację. Było ich około dwustu i wszyscy mieli na sobie mundury. Z czasem do wsi schodziła tylko część z nich. Poczynali sobie jednak coraz gorzej. Okradali mieszkańców z jedzenia i ubrań, zabierali im dobytek, grożąc bronią żądali dostaw maki i papierosów. Z każdą kolejną wizytą zachowywali się coraz bardziej agresywnie. Jak wynika z tych samych relacji, przychodzili z polskiej strony, przechodząc przez góry. Nękali mieszkańców wsi przez kilka miesięcy, aż  do dnia, w którym do szło do okrutnej zbrodni.

To, co stało się w Novej Sedlicy 25 listopada 1945 r. tak opisuje Jozef Hrubovčák:

Przed nocą do wsi przyszło pół setki uzbrojonych ludzi. Część z nich zajęła pozycje wzdłuż głównej ulicy, stojąc z gotowymi do strzału karabinami. Reszta od razu skierowała się do budynku szkoły, w którym mieszkał z rodziną przewodniczący lokalnego oddziału partii komunistycznej Mikuláš Kireš. Ten, kiedy zorientował się co się dzieje, wyskoczył przez okno i ukrył się w stodole. Gdy banderowcy weszli do mieszkania, zastali w nim już tylko żonę i dzieci Kireša. Zaczęli brutalnie bić kobietę, żądając wydania kryjówki męża. Kireš, nie mogąc znieść krzyków maltretowanej żony, wyszedł z ukrycia.

Bijąc go brutalnie po głowie, zażądali, by napisał następujący tekst: Każdego komunistę i postępowego człowieka czeka podobna śmierć w Państwie Czechosłowackim – Ukraińska Powstańcza Armia. Następnie, dalszymi torturami zażądali od mężczyzny wydania nazwisk pozostałych członków partii komunistycznej. Ten odmawiał, ale napastnicy znaleźli listę w jego mieszkaniu. Potem związali mu sznurem ręce, wywlekli na podwórko i tam zabili strzałem w głowę. Na martwym ciele Kireša przyczepili kartkę z tekstem, który wcześniej kazali mu napisać. Zwłoki powiesili na pobliskim drzewie.

Z domu Kireša od razu skierowali się do chałupy Ivana Šiškana – także miejscowego członka partii komunistycznej. Ten był właśnie u córki. Nic nie przeczuwająca żona Šiškana zaprowadziła ich do męża. Gdy banderowcy wpadli do izby, w której siedział mężczyzna, od razu zabili go trzema strzałami. Zanim odeszli, ograbili jeszcze chałupę.

Potem pojawili się jeszcze w domu Fedora Doda, komunistycznego sekretarza. Jego pobili do krwi, ale zostawili żywego. Obrabowali jego chałupę i opuścili wieś.

Kilka dni później znowu pojawili się w Novej Sedlicy. Zażądali wydania towaru ze sklepu i kazali go załadować na sanie. Zabrali ze sobą też miejscowego 33-letniego Żyda Davida Delpa, który niedawno wrócił z obozu koncentracyjnego. Grożąc bronią kazali odwieźć się do polskiej Wetliny.

Potem banderowcy pojawiali się we wsi jeszcze kilka razy, ale już tylko rabowali. Dalszy losy uprowadzonego Davida Delpa nie jest znany.

Nie była to jednak jedyna zbrodnia banderowców na terenie Gór Bukowskich. Do o wiele brutalniejszej zbrodni doszło 6 grudnia 1945 r. we wsi Kolbasov. Tego dnia banderowcy zamordowali 11 Żydów. (o tym wydarzeniu wkrótce na blogu).

(Kilka słów mojego komentarza: Kiedy na oficjalnej stronie wsi Nová Sedlica przeczytałam, że wieś 1945 r. była nękana przez polsko-ukraińskie bandy banderowców, byłam pewna, że to pomyłka jakiegoś roztargnionego urzędnika. Gdy jednak zaczęłam podczas jednej z moich wizyt pytać miejscowych o minione wydarzenia, szybko przekonałam się, że nie jest to błąd. W Novej Sedlicy panuje bowiem silne przekonanie, że bandy banderowców tworzyli Polacy i Ukraińcy.

Skąd to przekonanie? W wielu relacjach, które zebrał w swojej książce Jozef Hrubovčák, świadkowie powtarzają, że bandyci, którzy pojawiali się we wsiach, mówili w języku polskim lub ukraińskim i klęli po niemiecku. Również mieszkańcy Novej Sedlicy, dziś już sędziwi, którzy pamiętają tamte czasy z dzieciństwa lub młodości, mówili w rozmowie ze mną, że część przychodzących do nich banderowców mówiła w języku polskim. Usłyszałam to m.in. od osoby, której dziadek był pochodzącym z Wetliny Polakiem, i która darzy Polaków dużą sympatią.

Dziś już nie da się ustalić, kim naprawdę były bandy nękające w 1945 r. bukowskie wsie. Historycy nie są w stanie przedstawić żadnych dokumentów i dowodów na to, że byli to albo nie byli banderowcy. Faktem jest jednak, że część członków UPA, walczący z naszym wojskiem po polskiej stronie Bieszczad, próbowała właśnie przez Góry Bukowskie i dalej przez Czechy dostać się na zachód Europy. O regularnych ukraińskich oddziałach, stacjonujących w słowackich Bieszczadach wspominają m.in. ówcześni mieszkańcy Runiny. Z drugiej strony pojawiają się głosy, że nie byli to banderowcy, a zabójstwo komunistów z Novej Sedlicy było sowiecką prowokacją, wymierzoną właśnie w banderowców.

Niewykluczone też, że oprócz banderowców do wsi schodziły z gór bandy złożone z dezerterów. Być może byli to rzeczywiście banderowcy z rozbitych oddziałów, pozbawieni dowództwa i nie wiedzący, co dalej ze sobą zrobić. Według świadectw bandy te charakteryzowały się bardzo dużym stopniem deprawacji i bardzo wysokim okrucieństwem. Ich członkowie ciągle też byli pijani i od mieszkańców wciąż żądali alkoholu.

Nie da się też jednoznacznie powiedzieć, czy w tych bandach byli albo nie było Polaków. Jeden z moich rozmówców powiedział, że wśród nachodzących wieś bandytów znajdowali się młodzi ludzie. Może przyłączyli się, bo imponowało im poczucie władzy i to, że noszą broń? A może wcieleni zostali pod przymusem?

Jest jeszcze jedna ważna kwestia. Mówi się, że członkami band byli Polacy m.in. z Wetliny. Wiemy, że jeszcze w okresie międzywojennym we wsiach naszych Bieszczad mieszkali polscy Rusini. Dla słowackich Rusinów to po prostu Polacy. Być może byli to mówiący po polsku Rusini?

Nie zamierzam oceniać tamtych wydarzeń, a tym bardziej wyrokować, kto ma rację, a kto jej nie ma. Przedstawiam tylko  istniejące wątpliwości i opinie. Widzę też, że zbrodnia z 1945 r. jest w Novej Sedlicy co prawda starą, ale wciąż niezabliźnioną raną. Prawdopodobnie dlatego, że nikt nigdy nie uznał krzywdy żyjących wtedy ludzi).

Co zobaczyć:

Makieta Cerkwi św. Michała Archanioła. W 1794 r. w Novej Sedlicy wybudowana została piękna drewniana Cerkiew pw. św. Michała Archanioła, która przez prawie 200 lat służyła mieszkańcom. W 1977 r. kościółek został przeniesiony do skansenu w Humennem i tam dziś możemy obejrzeć oryginał. Na placu w centrum wsi możemy zobaczyć makietę świątyni. Oryginalna cerkiew ma trójdzielną budowę i gontowy dach. W środku znajduje się barokowy ikonostas z 18 w. oraz dzwon z 1811 r.

(Makieta stojącej kiedyś we wsi cerkwi)

Chalupka Deduška Večerníčka  z Minimuzeum Dobranocek. Jest to oryginalna ponad stuletnia rusińska chałupa, jedyna w regionie, która zachowała się ze słomianą strzechą. Ostatnim jej właścicielem był starszy mężczyzna, po którego śmierci dom zaczął niszczeć. Chałupa stała pierwotnie przy górnej ulicy (nad głównym placem). Dwa lata temu kupiła ją państwowa instytucja Rozhlas a televízia Slovenska (Radio i Telewizja Słowacji) z zamiarem utworzenia w niej Minimuzeum Dobranocek. Dom został przeniesiony na placyk w centrum wsi obok miejscowego urzędu, został także poddany konserwacji. W środku prezentowane są eksponaty związane z telewizyjnymi dobranockami.

(Chalupka Deduška Večerníčka jeszcze na starym miejscu)

Skąd zainteresowanie państwowej telewizji stojącą na krańcach Słowacji chałupą? Wyglądem przypomina ona Chałupkę Wieczorynkowego Dziadka. Wieczorynkowy Dziadek to rysunkowy sympatyczny brodacz, który stojąc przed bardzo podobnie wyglądającą chałupką jak ta w Novej Sedlicy, wita wszystkie dzieci przed dobranocką. Kilka lat temu media rozpisywały się o uderzającym podobieństwie chałupki z dobranocki i tej rzeczywistej. Ponieważ dom niszczał i nikt się nim nie interesował, RTVS podpisała umowę ze wsią na udostępnienie budynku.

Miniwystawa zwierząt – znajduje się w Centrum Informacyjnym Parku Narodowego Połoniny. Centrum z kolei znajduje się na końcu wsi, przy czerwonym szlaku na Kremenec. Wystawę można oglądać w godzinach pracy placówki, czyli od poniedziałku do piątku w godz. od 7 do 15. W Centrum otrzymamy także bezpłatne materiały nt. NP Poloniny, niestety głownie w jęz. słowackim. (Nie udało mi się obejrzeć wystawy, więc na razie nie mogę o niej nic więcej napisać).

Ścieżka edukacyjna Pod tmavou oblohou (Pod ciemnym niebem) – zaczyna się przy budynku Centrum Informacyjnym NP Poloniny. Dalej prowadzi ścieżką za budynek, przez mały lasek, z którego wyjdziemy na rozległą łąkę położoną na wzgórzu (widoki). Następnie przechodzimy przez łąkę do kolejnego małego lasku i tu skręcamy w lewo, po czym leśną ścieżką dochodzimy do końca ścieżki. Ścieżka składa się z pięciu przystanków, ma długość 1,2 km, jej przejście zajmuje ok 30 – 40 min. Na tablicach znajdziemy informacje dot. parku ciemnego nieba**, meteorytu Kachyňa (więcej na temat meteoryty wkrótce we wpisie poświęconym wsi Zboj) oraz ciekawych miejsc na terenie Gór Bukowskich. Tekst w jęz. słowackim.

Miniwystawa wyposażenia ludowego– znajduje się przy pensjonacie Beskyd, w górnej części wsi. Miniwystawa to może za dużo powiedziane, bo eksponatów jest zaledwie kilkanaście i wystawione są w szklanej witrynie. Prezentowane są sprzęty i naczynia kuchenne i elementy stroju. Oglądanie bezpłatne.

 Szlaki turystyczne:

Nová Sedlica jest bardzo dobrym punktem wypadowym pieszych wędrówek, tu bowiem początek ma najwięcej szlaków turystycznych i tych najbardziej atrakcyjnych.

Szlak pieszy czerwony Nová Sedlica – Kremenec (1221 m., najwyższy szczyt Gór Bukowskich) – opis szlaku TU.

Szlak pieszy zielony Nová Sedlica – Čierťaž (1072 m.) – opis szlaku TU.

Szlak pieszy Nová Sedlica – Jarabá skala (1199 m.) – opis szlaku TU.

Szlak pieszy czerwony Nová Sedlica – Ubľa – opis szlaku wkrótce na blogu.

Z Novej Sedlicy najprościej także wejść na Stinską – opis trasy TU.

(Słownik rusińsko-słowacki pod gołym niebem – znajduje się w centrum wsi)

Dojazd i droga piesza:

Do wsi dojedziemy samochodem główną drogą ze Sniny przez Stakčín, Príslop, Kolbasov, Ulič, Uličské Krivé i Zboj. Ze Sniny kursuje także autobus SAD, kursów jest niedużo, ale za to autobusy jeżdżą w ciągu całego dnia.

Pieszo najłatwiej i najszybciej dotrzeć przez Kremenec. Wystarczy dojechać do Ustrzyk Górnych, następnie niebieskim szlakiem przez Wielką Rawkę na Kremenec i potem słowackim czerwonym szlakiem do wsi. Droga zajmuje ok. 5-6 godz.

Zakwaterowanie:

Pensjonat Kremenec – znajduje się w centrum wsi, na górce tuż za głównym placem. Noclegi o różnym standardzie – w jednym budynku apartamenty i SPA, w drugim pokoje dla mniej zasobnych turystów, ale ładne i czyste. W tym drugim budynku znajduje się także mała jedynka – tania i o niskim standardzie dla mniej wybrednych osób. Poza sezonem bez problemu można wynająć nawet kilkuosobowy pokój dla jednej osoby i płaci się za jedną osobę. Na dole budynku z pokojami turystycznymi znajduje się restauracja i bar. Obok w podwórku jest sklep – jeśli poprosimy obsługę, otworzą go dla nas nawet po godzinach pracy. Bardzo mili właściciele, lubiący turystów. W sprawie rezerwacji lepiej napisać do nich po polsku niż po angielsku. Informacje o pensjonacie (w jęz. słowackim i angielskim) TU.

Pensjonat Beskyd – dotąd nie udało mi się tu zanocować, ale słyszałam, że warunki równie dobre jak w pensjonacie Kremenec. Pensjonat znajduje się kawałek za centrum wsi, na czerwonym szlaku prowadzącym na szczyt Kremenec. W pensjonacie znajduje się pokój 1-osobowy, pokój 2-osobowy i apartament 4-osobowy z osobną kuchnią. Nocleg w apartamencie dla co najmniej 2 osób. Przy pensjonacie znajduje się bar. Informacje o pensjonacie (w jęz.słowackim) TU.

Centrum Informacyjne Parku Narodowego Poloniny – dysponuje 15 miejscami noclegowymi, podobno o bardzo wysokim standardzie, ale za niską cenę, niższą niż w pensjonatach. Najłatwiej o nocleg poza sezonem. Niestety, pokój można wynająć tylko w godzinach pracy pracownika Centrum, czyli od poniedziałku do piątku w godz. od 7 do 15. Centrum znajduje się na końcu wsi, przy drodze na Kremenec, po lewej stronie. Pracownik bardzo sympatyczny. Informacje (w jęz. słowackim) o noclegach TU.

Pole biwakowe na Polanie – znajduje się za wsią, przy rozejściu żółtego i niebieskiego szlaku. Jest bezpłatne. Więcej TU.

Wyżywienie i woda:

We wsi znajdują się dwa sklepy spożywcze. Jeden z nich w centrum wsi, przy urzędzie, drugi na górce za urzędem przy pensjonacie Kremenec. Ten pierwszy pracuje w ściśle określonych godzinach, po południu i w weekend jest zamknięty. Jeśli ten drugi też będzie zamknięty, wystarczy wejść do restauracji obok i poprosić o umożliwienie zrobienia zakupów. Są to sklepy wiejskie, więc nie ma w nich wielkiego wyboru, ale na pewno z czymś wyjdziemy.

We wsi nie ma ogólnie dostępnego źródła z wodą. Musimy ja albo kupić w sklepie, albo poprosić o nią jakichś gospodarzy.

————————————–

*niektóre miejscowości Gór Bukowskich doczekały się swoich polskich nazw, np. Nová Sedlica – Nowa Siedlica, Stakčín – Stakczyn.

**teren Gór Bukowskich to teren tzw. ciemnego nieba. W związku ze słabym zasiedleniem tego regionu, gaszeniem światła ulicznego o godz. 22 i oddalenia od dużych ośrodków miejskich nie występuje tu zjawisko smogu świetlnego a niebo każdej nocy jest dosłownie czarne. W związku z tym doskonale nadaje się do obserwacji astronomicznych. Z drugiej strony, jeśli wiemy, że będziemy wracać późno, warto mieć ze sobą latarkę. Miałam okazję przejść się przez jedną ze wsi około północy i doświadczyć całkowitej ciemności – wszystko dookoła było dosłownie czarne.

***relacje świadków zebrał  w latach 60. ub. wieku dziennikarz Jozef Hrubovčák z Humennego. Opublikował je dopiero w 2018 r. w zbiorze reportaży Nik ich nečakal, opisujących wydarzenia z lat 1945/46, kiedy we wsiach Gór Bukowskich regularnie pojawiali się banderowcy. Ta znakomita książka wydana została w małym nakładzie i jest mało znana nawet na Słowacji.

Źródła:

Vasiľ Fedič i in. Uličská dolina, 2002

Selo pod Beskydom. Nová Sedlica v zápiskoch Juraja Bigu, oprac. Ján Bocan, 2019

Jozef Hrubovčák Nik ich nečakal, 2018

Strona internetowa Novej Sedlicy TU

Z obowiązku podaję jeszcze jedno źródło: Medzi troma hranicami. Vampír z Beščad v Uličskej doline, 2019. Jest to słowackie tłumaczenie obszernej pracy pana Wiesława Tokarczuka, który amatorsko zajmuje się badaniem zbrodni banderowców. Miałam okazję przeczytać tekst w oryginalnym (polskim) języku. Moim zdaniem tekst jest czarno-biały i należy go czytać z pewną dozą ostrożności. Niektóre z prezentowanych osądów nie są poparte dowodami i nie uwzględniają specyfiki tego regionu. Z drugiej strony autor rzeczywiście zbadał wiele dostępnych dokumentów,które w jakimś stopniu mogą przybliżyć problem. O ile wiem, tekst ten nigdzie nie ukazał się w jęz. polskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *